Janusz Sikorski – wybitny autor pieśni morskich i tłumacz szant, którego utwory na stałe wpisały się w historię polskiej sceny szantowej. Jego piosenki, w tym „Do Anioła Stróża”, „Nostalgia”, „Halaba – luby – ley” czy „Reuben Ranzo”, do dziś wykonują tacy artyści jak Waldek Mieczkowski, Stare Dzwony czy Andrzej Korycki.
Choć odszedł przedwcześnie, jego muzyka wciąż żyje i porusza kolejne pokolenia miłośników szant, pieśni żeglarskich i polskiego folku. Utwory Janusza Sikorskiego regularnie rozbrzmiewają na festiwalach szantowych, koncertach żeglarskich i spotkaniach miłośników morza.
Moja interpretacja „Do Anioła Stróża” to hołd dla jego twórczości i klasyki polskich szant. Jeśli lubisz szanty, muzykę żeglarską i akustyczne wykonania, ten utwór na pewno Ci się spodoba.
🎵 Dziękuję za odsłuch! Zostaw łapkę w górę, komentarz i subskrypcję, jeśli chcesz więcej takich nagrań.
Do Anioła Stróża
słowa: Janusz Sikorski
muzyka: Janusz Sikorski
Aniele – stróżu mój, G E7
Gdy wiatr mnie na morze wywieje, a7
Ty zawsze przy mnie stój. D
I rano, i we dnie, i w noc, G E7
I zawsze, gdy piany ścianą, a7
Ocean splunie mi w nos. D
Trochę będziesz się musiał namoczyć, C
Trochę nałatać burt, G E7
A wiem, nie masz nawet kaloszy a7
I tyle wypadło Ci piór. D
Trochę pewnie zgrabieją Ci ręce, C
Kiedy sztorm ześle Pan Bóg, G E7
Powiesz – Stary, gdzie masz tą butelkę, a7
No tę, w której trzymasz rum? D
Aniele – dobrze wiesz,
Dla Ciebie też kubek naleję,
A potem pójdziemy coś zjeść.
I tylko przeżyjmy ten sztorm,
A potem na jakąś chwilkę
Zajdziemy na pobliski ląd.
Tam zdrowo się pewnie zaprószysz
I po butelkach paru
Dasz wychodne mej duszy
Z jakąś dziewczyną z baru.
Tylko zróbmy to całkiem spokojnie,
Bo po co ma wiedzieć Twój szef,
Że, owszem, bogobojnie,
A jednak musiałem Cię nieść.
Aniele – wspominaj mnie,
Gdy Bóg mi już miękko pościele
Na kamienistym dnie.
Aniele – dobrze wiem,
Że wpadniesz tu kiedyś w niedzielę,
Lub w jakiś inny dzień.
Napomknij tam komuś o mnie
Po znajomości starej
I weź dla nas obu wychodne
Do tamtej dziewczyny z baru.
Sam pewnie też się zaprószysz
I zaśniesz pod powałą,
A rano będzie nas suszyć
Zupełnie, jak dawniej bywało.
